Final Feliz

demon/ Styczeń 26, 2017/ Zestaw opowiadań emigracyjnych

Witam ponownie!

Tak się czasem zastanawiam ,czy ktokolwiek czyta te moje wypociny i naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć.
No bo tak,z jednej strony fajnie jest być anonimowym , pisać co ci slina na jęzor przytarga i nie mysleć o konsekwencjach swojego postępowania, gdyż przynajmniej narazie internet zapewnia mi jeszcze jako taką anonimowość (pomijając wąską grupkę znajomych , czy przyjaciół).
No ale z drugiej strony jest pęd na bycie sławnym ,czadowym, aczkolwiek umiarkowanie luznym bystrzachą (o urodzie nie wspominam bo jej nie ma…), który byc może prawie napewno zasiądzie kiedyś na kanapie u Wojewódzkiego.
Czy w takim bądz razie zaczać pisać „poprawnie politycznie” i pisac to co ludzie chca czytać , czy też pozostawić wszystko tak jak jest i zdać sie na ślepy los (bądz SEO)?

Hmmmmmmm…..

Jebać to, będę sobą , jestem świeżo upieczonym absolwentem kursów asertywnosci oraz motywacji na youtubie i mam w głebokim poważaniu opinie innych ludzi (Boże , Miećka mam nadzieje ze tego nie czytasz..).

A więc carry on!!! (tak,tak – angielski to nastepna rzecz, którą od czasu do czasu lubię sobie liznąć)

Zdażyło sie to pewnego lata , a może i wiosny , w każdym razie upał był niemiłosierny i niezle dawał w kość.Niestety zamiast raczyć sie zimnym piwkiem i widokiem młodych , skąpo ubranych hiszpanek, musiałem szukać Ostiopaty lub kręglaża (zresztą to chyba jedno i to samo ,nie wiem), bo coś w plecach strzeliło i spać nie dawało.
Po długich poszukiwaniach i konsultacjach zdecydowałem sie na chiński salon masażu, niedaleko mojej pracy, gdyz jak wiadomo chińska medycyna jest jedną z najstarszych , a i budynek ładny i taki kolorowy , więc czemu by nie?
Tuz po wejściu do środka , miła starsza kobieta skasowała mnie na 50 euro, po czym zapewniła ,że w cene wchodzi „completo” (po hiszpansku „completo” oznacza „komplet,wszystko”).Było to cena troche wygórowana, jak za zwykły masaż ,ale pomyslałem sobie ze przecież nie jest zwykły tylko chinski , a poza tym lepiej siedzieć cicho i nie błaznić się swoją mizerną, jeszcze wtedy, znajomością Hiszpańskiego.Tak czy siak po około 10 min. zostałem skierowany do pokoju nr 8 , gdzie czekała juz na mnie młodziutka ,śliczna masażystka i stół , na którym miałem sie położyć.
Po krótce starałem sie jej wszystko wytłumaczyć, co mi jest i gdzie mnie boli, ale miałem dziwne wrazenie ,że dziewcze mnie albo nie rozumie ,albo nie chce rozumieć ,więc w końcu machnąłem ręką i uwaliłem sie na stole jak byk w gnoju.
Trzeba przyznać,że dziewcze miało fach w rękach, robiła to tak umiejetnie i sprawnie , że nawet nie spostrzegłem kiedy zasnąłem.Zaraz po brzedzuniu stwierdziłem, że o dziwo bólu juz nie ma i tak jakoś słodko i dziwnie sie zrobiło – było to bardzo przyjemne uczucie , jedno z tych jakie toważyszą mi przy wchodzeniu na stadion piłkarski ,czy też do baru – rosnące uczucie oczekiwania i niepewności . W pewnym momencie z letargu wyrwał mnie głos masażystki, która pytała się mnie „Final feliz”? Wiedziałem , że „final” oznacza koniec, a „feliz” szcześliwy, pomyślałem wiec ,że informuje mnie ,że to już koniec i pyta się czy jestem scześliwy bądz zadowolony z masażu.Nie chcąc wyjść na ignoranta w sprawach językowych odparłem jej coś w stylu – „jeees, ofkooors, łaj nooot..”
Chciałem zaszpanować, ale okazało sie ,że zrozumiała…aż nadto przekonałem sie że zrozumiała!!!Z siłą jakiej nie podejrzewałem u tak drobnej kobietki obróciła mnie na plecy i zaczęła robić rzeczy , o których nie ma napisane w biblii, a w niektórych krajach sa zakazane.Było to ,tzw. „FINAL FELIZ” – oferta specjalna wszystkich chińskich burdeli(czy tez salonów masażu ,jak kto woli) na terenie Hiszpanii,czyli ni mniej ni więcej – Szczęśliwe Zakończenie! To była jedna z najmilszych pomyłek jakie spotkały mnie w moim życiu ,ale i bardzo bolesna zarazem, gdyż koniec konców zostawiłem tam dużo wiecej niż tylko 50 euro tego wieczoru..Druga taka pomyłka , z posmakiem słodko-gorzkim, spotkała mnie parę lat pózniej , w dniu , w którym poznałem Miećkę.
Jednak tamtego pamiętnego dnia pozostawałem jeszcze w błogiej nieświadomości nadchodzącego ukraińskiego tornada,a opowiadając wam teraz tą historię mam ochote rzec „trwaj chwilo – jesteś piękna”…

Niestety kurwa , wszystko co piękne kiedyś się kończy!!!
A morał tej historii jest taki ,że się trza uczyć języków , żeby nie wpadać w kłopoty!!

Ps. Miecia , jesli to czytasz(a wiem ,że tak) , to pamiętaj ,że po pierwsze wtedy jeszcze cię nie znałem , a po drugie z tłumaczem z komórki opowieść ta nabiera zupełnie innego wydzwięku i sensu.
Po trzecie ,jeśli już musisz bić ,to proszę zdejmij tym razem pierścionki z rąk i nie po twarzy.
Po czwarte – wszystkie orgazmy były udawane, nie to co z tobą…

Dzisiaj to wszystko – ciao!

Be Sociable, Share!