Dżoana, czyli małe sprostowanko

demon/ Luty 2, 2017/ Zestaw opowiadań emigracyjnych

Witam!

Dzisiaj może trochę nietypowo, bo chciałbym rozpocząć od wyjaśnienia pewnych spraw.
Dochodzą mnie głosy, ze nie jest w porządku wyśmiewać się z własnej rodziny ,że nie powinienem przedstawiać tego w ten sposób , a jak juz mówię że Dżoana pije to nie powinienem używać słowa alkoholizm, etc.etc.
Po pierwsze ,jak mam kurwa mówić, że jest „trzezwa inaczej” ?!
Po drugie ,wcale sie z niej nie wyśmiewam ,po prostu opisuję jej przygody, może czasami troche je koloryzuje ,ale takie moje prawo jako autora tego bloga.
Nie jest moim zamiarem skrzywdzenie kogoś, zresztą ci co mnie znają, wiedzą że kilkanaście lata temu sam się powaliłem i to zdrowo, więc na pewno nie będę się śmiał z mojej siostry. Piszę siostry bo tak ją własnie traktuję ,a ona traktuje mnie jak brata.
Pomimo swoich problemów pozostaje osoba o wielkim sercu, która wielokrotnie pomogła nam, w wielu problemach.To ,że teraz pojechała po bandzie…cóz , niech ten co jest bez grzechu pierwszy rzuci kamień!
Zgadza się – historie Dżoany są śmieszne ,czasem wołające o pomstę do nieba , ale takie własnie są i grzechem byłoby ich nie opisać , bo kto wie co będzie jutro.
Może to jedyna pamiątka ,która po niej zostanie…

Na przykład taka historia:
Pewnego razu , gdy Dżoana miała jakieś 14-15 lat i jak co wieczór szykowała sie do wyjścia z grupą przyjaciół, jej ojciec zawołał ja do siebie i powiedział tak:
– od dzisiaj wracasz do domu najpózniej o 9:00 wieczorem!
– ale tato ,dlaczego?
– popatrz na siebie , ciebie już jebać można!
– ale tato…
– tak tak…twoja babka jak miała tyle lat co ty ,już się jebała ze wszystkimi we wsi!
Nie daj Bóg żebyś wróciła mi do domu z brzuchem!

No i powiedzcie mi proszę – jak kurwa tego nie opisać! Przeciez to grzech śmiertelny.
Zreszta ,tatuś Dżoany i mojej Miećki to też barwna postac , zasługująca na osobny rozdział w tej historii.Jego ulubionym powiedzeniem jest: ” syfiliz to mały pikuś, katar jest dopiero przejebany!”.
Mam więc nadzieję ,że rozwiałem wątpliwości jeżeli chodzi o moralnośc mojego postepowania. A w nagrodę ,że zostaliście ze mną tak długo mały bonus: przepis na ukraińskiego drinka, który nazywa sie ” CZPOK” , czyli mniej więcej – Uderzenie.
Sposób przygotowania:
Do szklanki nalewamy 3/4 piwa, następnie wlewamy do środka kieliszek wódki, bierzemy całość do ręki , przykrywamy z góry dłonia i uderzamy o udo, tak by słychać było dzwięk uderzenia – coś jak CZPOK!
Następnie szybko wypijamy ,zeby jeszcze szybciej pierdolnęło w łeb, jak na filmie poniżej:

Na zdrowie!

Dodajemy jeszcze kurczaka zapiekanego w koniaku, i mamy o to typową dietę FIT-GIT!

Jak mawiała babcia mojej żony – karm tak swojego mężczyzne całe życie. Nie dożyje biedak 50 lat, ale zejdzie z tego świata szczęsliwy!
I o to chodzi! żyj jak FIT i będzie GIT !

Na zdrowie , ciao!

Be Sociable, Share!