Ballada o pięknej Dzoanie

W skrócie można ująć to tak: Dżoana miała zostać kiedyś supermodelką , ale w modelingu nie było akurat wolnych miejsc ,więc zapisała sie do alkoholików. Bywa…

A tak na wstępie Dżoana to siostra Miećki ,jej młodsza i bardziej "odjechana" wersja , taka wielbicielka trunków wyskokowych w starym tego słowa znaczeniu.
Nie będziemy jednak analizować tego przypadku, gdyż analiza Dżoany jest całkowicie bezcelowa. W jej postępowaniu brak jest jakiejkolwiek logiki ,co nawet w przypadku alkoholików samo w sobie jest nielogiczne. Ktoś kto zna ją dłużej zastanawia sie nie raz, czy ją pierdolnąć czymś ciężkim, pocałować, czy oblać wodą święconą (ja osobiście nie wiem czy płakać ,czy zęby w fortepian wbijać…).
Tak ,czy siak przez 6 lat miałem przyjemność poznać Dżoane, zbliżyć się do niej, wysłuchac jej opowieści oraz relacji tych , którzy znają ja dłużej ode mnie i widzieli niektóre z jej "przygód" , bądz tez w nich uczestniczyli osobiście.
Oto jedna z nich, nazwijmy ją – " Przygoda na basenie ,czyli jak Dżoana gwałcicieli pogoniła"

" Było to dawno dawno temu we Lwowie, gdzy Dżoana liczyła sobie 20 kilka wiosen i znalazła sie na imprezie ,na której nie powinno jej być.
Ale ,że już tam była i nudziła sie potwornie postanowiła , że ten wieczór nie będzie tak całkiem stracony, zwłaszcza że alkohol lał się strumieniami.
Nie namyślając sie wiele ,zwłaszcza że za kołnierz nigdy nie wylewala, opróżniała kieliszki w postępie geometrycznym , nieświadomie stając się celem grupki panów z niekoniecznie uczciwymi intencjami wzgledem niej…
Przenieśmy się trochę w czasie , gdy to nasza bohaterka budzi sie w pijackim zwidzie i ze sdumieniem stwierdza ,że jest goła, siedzi w basenie a nad jej twarzą sterczą trzy kutasy naprężone i gotowe do akcji.
Jedną z cech złożonego charakteru Dżoany jest to ,że mimo swojego alkoholizmu nie jest zbyt gościnna w kroku, a kto nie rozumie słowa "nie" może narazić się na ból lub trwałe kalectwo…(to akurat cecha rodzinna).
Ale do rzeczy.
Nawet Dżoana mimo swego upojenia i niewątpliwej brawury zrozumiała, że żarty się skończyły i nie da rady powstrzymać trzej chujków.
Wiedziała również ,że jak za chwile czegoś szybko nie wymyśli mogą jej zrobic bałagan w dupie. Krzyki nie wchodziły w grę, poza tym nie leżało to w jej pokręconej naturze.
Chciała nie tylko wydostać się z tej niezręcznej sytuacji ale również zrobić coś co raz na zawsze zakończyłoby ich krótkie kariery gwałcicieli.
Tak! To jest to!
Pomysł, który uderzył w nią niczym syfiliz w pijanego marynarza, był istną wisieńką na torcie ,kwintesencją całej Dżoany i filozofii jej postepowania – nasrać do basenu!
Jak pomyślała tak zrobiła , a chuje jak stały tak sflaczały!

I to koniec tej opowieści moje dziatki.
Jaki jest morał tej historii? Ano taki, drogie Panie, że zamiast sprayów pieprzowych ,czy paralizatorów lepiej nosić ze soba tabletki przeczyszczające.

Ciao

Be Sociable, Share!