Ballada o pięknej Dżoanie 4

demon/ Styczeń 15, 2017/ Zestaw opowiadań emigracyjnych

Witam!
Dzisiejszy odcinek cyklu o Dżoanie nosi tytuł: „Cryminal tango z wyrwizębem, czyli o tym jak Dżoana implanty wstawiała…”

Tak to juz jest ,że jak człowiek nie dba o higienę jamy ustnej ,bo akurat ma ważniejsze sprawy na głowie ,wcześniej czy pózniej pojawiają się u niego kłopoty z zębami. Nasza bohaterka przez całe swoje życie nie cierpiała może i na nadmiar zajęć , za to miała jedno niewątpliwie absorbujace cały jej wolny czas hobby – była degustatorem win , ale nieco innym niż wszyscy, gdyż lubowała sie w tych tanich.
No cóż o gustach ponoć sie nie dyskutuje.
Oczywiście nazywanie Ją „degustatorem” jest wielkim niedociągnieciem,gdyż to tak jakby ktoś powiedział że Ocean do duża kałuża…
Ale wracając do tematu.
Po wielu latach skrupulatnej i ciężkiej pracy, Dżoana dorobiła sie braków w uzębieniu (to też lekkie niedociągnięcie…) – zdaża się. Pewnego więc dnia Krasawczyk oznajmił swojej połowicy , że nadszedł czas posadzić dupę na fotel i wstawic implanty.
Rzecz w tym ,że trochę nie wstrzelił się w datę , gdyż nasza bohaterka od pół roku była juz w ostrym ciągu alkoholowym ,a w zasadzie to ciąg ciągnął się ciągiem i ciągiem poganiał odkąd Ją znam, czyli jakieś 6 – 7 lat albo i dłużej , i wciąż rośnie w postępie geometrycznym.
Tak, czy siak Krasawczyk podjął wyzwanie doprowadzenia Dżoany na fotel dentystyczny ,co wcale nie było takie proste, gdyż była ciągle na bani i żaden szanujący się gabinet dentystyczny nie chciał podjąć się operacji(bo implanty to operacja) najebanej jak dzwon baby, która w dodatku wszystkim wokół chami.
Ale nic to , damy radę – Krasawczyk za punkt hononru postawił sobie znalezienie konowała , który podejmie sie tego wyzwania. I o dziwo znalazł…
Z tego co mi mówiono siadając na fotel była tak nabita, że dentysta zastanawiał się czy jest wogóle sens podawać pacientce narkozę.
Po takiej operacji są określone procedury – nie jeść przez pierwsze trzy dni ,co najwyzej jakieś papki,kleiki , a o alkoholu i papierosach możemy zapomnieć.Sądzę ,że kolegium dentystyczne powinno spotkać się jeszcze raz ,popukać w czoła i przemyśleć wszystko od nowa. Po wyjściu z gabinetu Dżoana , wciąż oszołomiona, nie wiadomo czy narkozą, czy nadchodzącym kacem, nie tylko nie zamierzała się do tego stosować, ale zażyczyła sobie pizze i butelkę wódki,na co Krasawczyk skwapliwie przystał.Uczta trawała do białego rana , a ja tam byłem i miód i wino piłem…
Cóż dodać na sam koniec – antybiotyki ,które Dżoana miała spożywać tuż po operacji leżą gdzieś w dole szafy , dawno już zapomniane i wogóle nie napoczęte ,a infekcja która sie wdała trwa już miesiąc i wciąż postępuje.
Niedługo trzeba będzie zmienić Dżoanie ksywę na „kapitan Hook” i bynajmniej nie przez zamiłowanie do rumu , ale przez szkorbut w mordzie…
Ale jak mawia moja Miecia – „Nie przejmuj się , śmietnikowy pies zawsze sie zaliże…”

To tyle – Ciao!

Be Sociable, Share!