Ballada o pięknej Dżoanie 3

demon/ Grudzień 28, 2016/ Zestaw opowiadań emigracyjnych

„Rok 1984 był to dziwny rok na Ukrainie, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia…”

Pozwoliłem sobie na zacytowanie pierwszych słów powieści Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem” , gdyż zajebiście oddają klimat roku 1983 w pewnej małej ukraińskiej wiosce nieopodal Lwowa. Jest to mała wioska , w której ludzie żyją bardzo skromnie ,ale za to w pełnej harmonii z przyroda i sobą nawzajem. Chociaż bardziej adekwatnym stwierdzeniem byłoby – żyli…
Żyli, gdyż we wspomnianym wyżej roku (1984), we wspomnianej wcześniej wiosce pojawił się wąż, który przyjął postać małej dziewczynki o imieniu Alona. Tak ,tak drogi czytelniku , to ta sama dziewczynka , która kilka lat póżniej przeobrazi sie w Dżoanę , ale nie uprzedzajmy faktów.
Więc (nie zaczyna sie sie zdania od „więc’, ale jebać to) Alona i jej starsza siostra Irina (moja słodka Miecia w przyszłości), pewnego ciepłego ukraińskiego lata bawiły się w dom i rodzinę albo jakoś tak. Alona była w tej chorej zabawie matką , a mała Irina – córką.
Zabawa trwała już jakis czas, gdy w pewnym momencie Alona podała wiadro z piachem Irinie i powiedziała: to jest wiadro z farszem , masz ulepić z tego kotlety mielone na obiad, który przygotujemy. Irina popatrzyła do wiadra w ,którym faktycznie był piach i nie podejrzewajac niczego zanurzyła w nim ręce.
„Mocniej mieszaj , głebiej”, co rusz pokrzykiwała na swoją „córkę” mama-Alona. W pewnym momencie Irina poczuła ,że jej dłonie ugniatają coś lepkiego i mokrego, więc szybko wyciągnęła je z wiadra i ze zdumieniem stwierdziła,że są całe w brązowej i śmierdzącej mazi.
Zdumienie , niedowieżanie , szok, mieszały się z histerycznym śmiechem Alony , która gdy tylko mogła złapać oddech krzyczała: ” Głupia, ja nasrałam do wiadra , a ty nic nie zauważyła!”.
I tak jest do dzisiaj drogi czytelniku, Dżoana sra na całą rodzinę, a wszyscy babrają sie w tym gównie. Ale nie mnie to osądzać , wszak jak głosi stare powiedzenie: „niech ten kto jest bez grzechu pierwszy rzuci kamień…”. Więc od czasu do czasu ,ale naprawdę tylko od czasu do czasu sam ściągam gacie i sram razem z nią. Jakby nie patrzeć razem razniej, czyż nie?

Be Sociable, Share!